Bloog Wirtualna Polska
Są 1 273 033 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Marzenia się spełniają, czyli historia mojej pracowni

piątek, 17 stycznia 2014 22:46
Skocz do komentarzy

 

DSCN8385.JPG

/zdj. i wykonanie - ElaP./

 

To pewność, nie sama wiara, nie tylko nadzieja... O marzeniach mówię, rzecz jasna. :)

Otóż... jakiś czas temu zamarzyło mi się. ,,Bo gdyby tak własna pracownia, gdyby własne projekty na swój rachunek..."

Tyle pomysłów, tyle zamiarów w głowie, a nie mam gdzie ich realizować. W pracy nie mam kiedy - zamówienia, zlecenia... To, co chce ktoś, nie to, czego chcę ja sama. Czasem uda mi się przemycić własne pomysły, ale raczej sposobem i przy okazji. ;) I dzięki przychylności zwierzchników.

Aż boli, że mam tyle miejsca u siebie i nic w tym kierunku nie robię. Mam miejsce, tylko... nic poza tym. W głowie huczy od myśli...

 

Za jakiś czas

- pierwsza rozmowa w domu na temat pracowni ceramicznej.... Zamykam oczy, bo spodziewam się... śmiechu.

Tymczasem - cisza. Zaskoczenie. Niedowierzanie/?/.

No to idę za ciosem...

Zaraz po Nowym Roku zamawiam pierwszą własną masę samoutwardzalną. Przecież nie mam gdzie wypalać gliny. Masę Sio2 - Plus można też wypalać i liczę na pomoc pieca zakładowego za zgodą kierownictwa. Spróbuję nerikomi.

Zrobiłam jakąś miseczkę na próbę. Rano poszłam do pracy. Wracam, miseczka w cząstkach... No jasne... nie powiedziałam, że to schnie i się tego nie rusza, a przede wszystkim w ręce nie bierze nieumiejętnie.... Winnego brak, ale i strata niewielka. :)

Przy następnych próbkach stawiam kartkę ,,NIE RUSZAĆ. ZŁAMIE SIĘ!!!!"

Wracam z pracy z obawami, że znowu zastanę skorupki ... Ale nie - całe. :) Talerzyk - biały w terakotowe różyczki /bo w sklepie zabrakło błękitu, a takie miały być/, śmieszna powyginana mała miseczka w przedziwne wzorki /zielono-biało-terakotowe/ i  biały aniołek wiszący w fantazyjnej sukni... To moje pierwsze próbki na zachowanie się tej masy. Nic się nie odkształca, Jest, jak zostawiłam. Super. :) Dziś zawiozłam wysuszone do poszkliwienia i oczekuję na próbny wypał. Ciekawe...  Prace się spodobały, ale i zaskoczenie ogromne, bo jak to..., co to i dlaczego... O moim projekcie nikt nic nie wiedział poza kierownikiem i szefami pracowni. Raptem trzy osoby poza mną.

 

Dodatkowo... ni stąd ni z owąd... Udało się załatwić piec i koło ceramiczne. Do czasu, gdy będę miała własne, ale na czas blizej nieokreślony zostały mi wypożyczone. Bez presji. Takiego mam kierownika, kochani! I dyrektora. :)

Jeszcze nie stać mnie na własne.

Te drogie i przede wszystkim zakładowe urządzenia stały sobie nieużywane od conajmniej 7 lat pod wiatą na dworze. Wypatrzyłam, wspomniałam, czy potrzebne... i ku swojemu zaskoczeniu - mam je niemal u siebie. Piec jest sprawdzany przez zdolnego zięciunia - elektryka, a koło będzie po niedzieli, bo dziś nie miałam czasu po nie pojechać.

Zaczynam więc urządzanie pracowni. Z moją pewnością, że wszystko się uda - nie mam wątpliwości, że będzie gotowa całkiem niedługo. :) O czym Wam niezwłocznie napiszę. ;)

 cdn...

 

oceń
7
0


Komentarze do wpisu

Skocz do dodawania komentarzy

Zapamiętaj Nick

Zapamiętaj Blog

Wstaw emotikona

Akceptuję regulamin i zobowiązuję się do przestrzegania jego postanowień.

Licznik odwiedzin:  12 648  

O mnie

Jestem. I już. :)

O moim bloogu

Glina... Moja pasja i praca jednocześnie. Zupełnie nie wiadomo skąd się pojawiła i dlaczego...

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
  0102030405
06070809101112
13141516171819
20212223242526
27282930   

Ulubione blogi